Szanowni Państwo

Jak głosi stare powiedzenie: "Miarą sukcesu jest liczba wrogów", tak i nas nie omineła ta wątpliwa przyjemność. Profesjonalną hodowlą psów rasowych zajmujemy się od 2010 roku, a więc już trochę czasu mineło. Przez te wszystkie lata mieliśmy okazję spotkać na naszej drodze różnych ludzi, zarówno tych dobrych jak i złych. Co rozumiemy pod pojęciem dobrego człowieka?

Dla nas jest to osoba otwarta, szczera, wprost mówiąca o swoich oczekiwaniach względem zakupionego szczenięcia, potrafiąca słuchać, analizować i rozmawiać. 

Drugą kategorią są osoby które wszystko wiedzą lepiej, do których nie przemawiają fakty, dokumenty, i żadne argumenty, ponieważ "pani władzia gdzieś wyczytała że tak jest i koniec." Osoby takie biorą zazwyczaj interenet za jeden jedyny wiarygodny środek rzetelnej informacji.

Hmmm...no cóż, super że internet istnieje, nam też bardzo pomaga, lecz należy pamiętać o tym, że to "jedyne wiarygodne" źródło informacji niesie ze sobą także pewne zagrożenia. Chyba każdy z nas miał kiedyś do czynienia z samozwańczymi ekspertami sieciowymi. Są to zazwyczaj osoby, które nie zawsze wiedzą do końca co piszą ,lecz napędza je chęć zaistnienia w danym temacie, chociażby pletli wierutne bzdury, zawsze się trafi laik, który weźmie te wypociny za pewnik, właśnie taką jedyną słuszną prawdę. 

Osobnym tematem są inne hodowle, a więc "konkurencja". Przez te wszystkie lata dowiedzieliśmy się o sobie wielu ciekawostek. Gdyby wymienić je wszystkie, naprawdę byłaby to bardzo długa lektóra. Klienci, którzy zakupili u nas psy, nieraz po bardzo długim czasie mówią nam to o czym się dowiedzieli od konkurencyjnych hodowców, gdy byli na etapie wyboru szczenięcia. Co ich przekonuje do tych zwierzeń? To że mimo wszystko zdecydowali się na wizytę u nas, by sami mogli się przekonać o panujących warunkach, o tym jakie są nasze dorosłe psy, po prostu jak to wygląda naprawdę, i widząc wszystko na własne oczy postawili na nas. Ale trafiają się i tacy klienci, którzy mówia wprost ,iż słyszeli różne rzeczy na nasz temat i naszych psów, lecz to co widzą nie do końca im się zgadza i chcą przekonać się sami o prawdzie. Wielu takich klientów informowało nas o swojej wizycie z 15-30 minutowym wyprzedzeniem, a więc nie mielismy czasu by przygotować się w jakiś specjalny sposób na ich wizytę. Przyjeżdają, widzą, i zostają z nami, tak to się kończy. a od czego się zaczeło? nieraz sami się zastanawiamy, czy początkiem było kierunkowe wykształcenie, badania, czy może transmisje na żywo ,które zresztą do dziś dajemy z naszej chodwli. A może kwestie żywieniowe jakimi się kierujemy w prowadzeniu chodowli. Ale od poczatku. Zarówno moja żona jak i syn są dyplomowanymi technikami weterynarii. Kierunek ten nie został wybrany ze względów zawodowych, lecz pod uwagę braliśmy przedewszystkim potrzeby naszej hodowli.